W wigilię odbyły się obdarowywania w corocznej zabawie Secret Santa na Discordzie. Nikt nie wie od kogo dostanie rysunek ze swoimi postaciami. Wielka niewiadoma. I to jest najpiękniejsze. W tym roku rzuciłem temat, żeby ,,Mikołaj" narysował coś z Beskid Botów w scenerii czeskiej hospody i klimat się mega udał. Nawet nie potrzebna była Czeska flaga, bo bywałem w takich przybytkach i od razu zaświeciły mi się znajome klimaty. Ze swojej strony, byłem, ,,Mikołajem" dla Lou Fontaine i chyba wywiązałem się z prezentu. Tzn zamówione postacie umieściłem, ale nie mogłem się powstrzymać od umieszczenia lekko transformersowego elementu. Od siebie dodam, że postacie Lou rysowało mi się niezwykle przyjemnie, bo od razu kiedy zacząłem, poczułem wspólny mianownik w stylu rysowania.
Po ośmiu latach mierzenia się z historią i niewiarą, że kiedykolwiek może nastąpić jej zakończenie jak również przerysowywanie od nowa i od nowa, udało się. Na tegorocznym Krakowskim Festiwalu Komiksu, zdecydowałem się pokazać komiks komuś więcej niż dwóm osobom. W trakcie pośpiechu na finiszu z okładki wyleciało "W". Ech te Chochliki... Z czego jestem dumny? Że dojechałem do planszy z napisem KONIEC. No dobrze, "Spotkanie w górach" zakończone, ale co dalej? Są Beskid Boty jest VHS. Co jest dla mnie ważne? Rysowanie co w duszy gra i nie obchodzi mnie, że może czyta i lubi moje historie dosłownie kilka osób. Dla siebie i tych kilku osób rysował będę. P.S. Acha! Założyłem bloga, bo nikt już nie czyta blogów i na nie nie wchodzi.
Co tam jak tam? :)
OdpowiedzUsuńPomału do przodu. Szkoda, że doba nie ma 36 godzin XD Tyle chęci a tak mało czasu.
OdpowiedzUsuń